Przedwyborczy spacer w czwartkowe południe

Aktualności

1Im bliżej końca akcji propagandowej, tym bardziej kolorowe stają się ulice naszych miast i miasteczek. Z każdej strony, ze specjalnie ustawionych rusztowań, z przyczepek ciągniętych za samochodami, z każdej niemal witryny spoglądają na nas znane i nieznane twarze tych, którzy zdecydowali się w grupie, lub samotnie, kandydować do rad samorządowych (i stanowisk administracyjnych) różnych szczebli.

Nie inaczej jest w Górowie. Krótki spacer po miasteczku skłania obserwatora do stwierdzenia, że najbardziej ulubione miejsca do wieszania plakatów wyborczych to przede wszystkim tradycyjne słupy ogłoszeniowe (ale tutaj można zostać zaklejonym przez innego kandydata), a zaraz po nich witryny sklepowe (tutaj zaklejenie nie grozi). Dobre są też słupy trakcji elektrycznej, wybrane drzewa i budynki, o których wiadomo, że nikt się nie obruszy za przyklejony na nich plakat lub baner.

Największe nasycenie wyborczą propagandą wizualną ma, co oczywiste, rynek miasta. Im dalej od centrum, tym plakatów mniej.

Rozstrzygnięcie wyborów już niedługo. Jak komisje szybko policzą, to już wiadomo będzie kto wygrał w nocy z niedzieli 16 na poniedziałek 17 listopada. Po wyborach, o czym także wiadomo z doświadczenia, jak oczywisty znak tego, że się odbyły, pozostaną smętne, nadszarpnięte zębem czasu plakaty, których nie było komu uprzątnąć z mniej widocznych miejsc. Na przykład z przydrożnych drzew.

Bohdan Tchórz