Skarby na dnie tekturowej walizki

Aktualności

Żeby znaleźć skarb, to wcale nie oznacza że trzeba odkopać „złoty pociąg”, czy wyłowić z morza skrzynkę z kosztownościami zrabowanymi kiedyś przez piratów. Skarbami bywają także inne artefakty, może całkiem bez wartości materialnej, za to o dużej wartości historycznej i poznawczej.

Całkiem ciekawe dokumenty z lat 1950-ych odgrzebaliśmy niedawno w Górowie Iławeckim na dnie niedużej tekturowej walizki (takiej z okutymi metalem narożnikami), dotyczące życia intelektualnego miasteczka z tego właśnie okresu. Są to scenariusze audycji lokalnego radiowęzła, fragmenty dziejów powiatu i miasta Górowo Iław. oraz zapisków folklorystycznych. Niektóre z dokumentów opatrzone są pieczątkami Powiatowej Rady Narodowej w Górowie Iławeckim, zezwalającej na ich publikację. Tak właśnie działała ówczesna lokalna cenzura.

Oto fragmenty zachowanych dokumentów (pisownia oryginalna):

„HALLO – uwaga, mówi radiowęzeł Górowo Ił.

Nadajemy audycję „Gazety polskie na mazurach”. Drodzy słuchacze, w dzisiejszej naszej audycji usłyszycie ciekawe wiadomości o zasłużonych ludziach, którzy byli pionierami polskości na Mazurach. Warto wiedzieć, że na tych naszych prastarych ziemiach żyli ludzie, którzy nie lękali się niczego ze strony czasowego gospodarza – Niemców. Zastanówmy się najpierw nad tym jakie gazety polskie czytano dawniej na Mazurach. Stwierdzić należy, że stosunkowo późno pojawiły się polskie pisma na Mazurach, bo w 19.w.”.

Dalej autor wspomina o działalności Gizewiusza i Mrongowiusza, a całość (dwie strony maszynopisu) kończy słowami: „Na tym kończymy naszą dzisiejszą audycję do usłyszenia mili słuchacze”. Audycję opracował Edward Zajkowski, Adam Maciąg. Na stosownej pieczątce widnieje data 23 III 56.

Zapis folklorystyczny, pismo odręczne, nosi tytuł „Staropruskie baśni i podania na Warmii” i zaczyna się cytatem „Tę piosenkę śpiewał ktoś z naszej wioski. Lecz kto i kiedy, nie pomną.” (Dudarz. A. Mickiewicz). Oto początek pracy: „Starzy Prusowie czcili boga wiatrów, śniegów, deszczów i lasów, kłaniali się bóżkom, opiekującym się bydłem, pszczołami i gospodarstwem i modlili się do słońca, księżyca i do gwiazd, lecz najwyższym bogiem był Perkunos, pan niebios i grzmotów, ośpiewany przez „tuliszy i ligaczy”, odwiedzających grody pruskie. Na jego cześć „wajdeloci”, kapłani pruscy pod świętymi dębami w Gerkinas (dzisiejsze Deksy po stronie rosyjskiej) w puszczy na Stablankas (Sztablak) i w mieście Perkunas, na granicy miedzy Warmią i Warią wznieśli dary i ofiary. Na Górze Zamkowej 216 m wysokiej za Sztablakiem długo stał święty kamień ofiarny…”. Ten dokument powstał, jak potwierdza podpis, 3 stycznia 1952 r. Napisał go H. Opiołka.

Cytowane dokumenty powstały w czasach, kiedy właściwie jedynym dostępnym powszechnie medium było radio przewodowe z poczty odbierane przez domowe „kołchoźniki” (odbiorniki) wiszące na ścianach często w pobliżu świętych obrazków. Audycji można było także wysłuchać przez sieć ulicznych megafonów.

Całkiem możliwe, że takich dokumentów, kiedyś napisanych a potem zapomnianych, poniewiera się w różnych zakamarkach znacznie więcej i może by było warto wydać je kiedyś drukiem. Nawet w takiej małej, lokalnej skali. Dla potomnych.

Dodaj komentarz